Czego bym NIE zrobiła, gdybym dziś zaczynała od nowa budować swoją markę

Kategoria: Budowanie marki osobistej

Czasem patrzymy wstecz i myślimy: „Gdybym wtedy wiedziała to, co wiem dziś…”
Ten wpis powstał właśnie z takiej refleksji.

Zbudowałam swoją markę od zera, przetestowałam wiele metod, popełniłam masę błędów i wyciągnęłam z nich lekcje. Dziś dzielę się tym, czego bym nie zrobiła, gdybym jeszcze raz zaczynała budowanie swojej firmy i marki na Instagramie.

1. Nie próbowałabym robić wszystkiego sama

Na początku myślałam, że jeśli chcę, żeby coś było zrobione dobrze – muszę to zrobić sama. Dziś wiem, że to droga do wypalenia.

Gdy zaczynasz delegować zadania, które nie są już Twoją mocną stroną albo nie sprawiają Ci radości – odzyskujesz przestrzeń, czas i energię. Możesz skupić się na tym, co naprawdę wnosi wartość do Twojej marki.

2. Nie podążałabym za trendami i „musiszami”

Instagram pełen jest rad: „Nagrywaj więcej reelsów”, „Bądź codziennie w Stories”, „Rób to tak, jak X czy Y”.
Ale jeśli robisz coś, co nie jest z Tobą zgodne – szybko się wypalasz.

Największą zmianą w mojej komunikacji było to, że przestałam dopasowywać się do cudzych schematów. Zamiast tego – zaczęłam tworzyć we własnym rytmie.

3. Nie zwlekałabym z pokazywaniem się online

Mówienie do kamery, nagrywanie Stories, publikowanie zdjęć – na początku może być niezręczne. Ale to właśnie obecność i autentyczność tworzy relacje. Dziś jestem zwolenniczką małych kroków. Fotka z backstage’u, luźna refleksja, kawałek realizacji, trochę lifestyle’u. Z czasem pokazanie siebie staje się naturalne i przychodzi z lekkością.

4. Nie zapominałabym o odpoczynku

Wypoczęta głowa to kreatywna głowa. A kreatywność to jeden z najważniejszych zasobów w budowaniu marki osobistej. Kreatywność to też moja praca, praca, którą wykonuję również dla moich klientów. Dziś wiem, że czasem mniej znaczy więcej. Że odpoczynek jest częścią pracy, a nie czymś, co można „odhaczyć” później.

5. Nie myślałabym, że muszę być „jeszcze bardziej gotowa”

Przez długi czas miałam wrażenie, że zanim zacznę mówić do ludzi, muszę skończyć jeszcze jeden kurs, przeczytać jeszcze jedną książkę, „nabrać więcej wiedzy”. Przełom nastąpił, kiedy zaczęłam po prostu rozmawiać z moimi obserwatorkami. Szybko zrozumiałam, że one wcale nie potrzebują doktorskiej wiedzy. Potrzebują prostych wskazówek, podstaw.

Pamiętaj! To co dla Ciebie jest codziennością, dla innych może być ogromną wartością.

Budowanie marki to proces. Nie musisz robić wszystkiego naraz. Możesz działać w swoim rytmie, po swojemu. 

Moja rada: Nie wywieraj na sobie presji. Dlaczego to jeszcze nie działa? Dlaczego ludzie nie zostawiają DM, nie komentują. To przyjdzie z czasem. To tak jak jest ze związkiem, najpierw musicie trochę porandkować, lepiej się poznać, zbudować zaufanie 😉

Poprzedni wpis
A gdyby Instagram zniknął…?